Kurs językoznawstwa subiektywnego
Uczę się hiszpańskiego. Ponieważ to piąty język obcy, który próbuję przyswoić, nie mogę traktować tego do końca serio. Oto moje propozycje nowych czasowników dla hiszpańskiego:
Animar
yo leo
tu tigres
el jirafe
Emotionarsse
Yo amo
Tu heres
Ella sufra
Nosotros observamos
Vosotras camaradas
Ellas chismorean
i wariant radykalny/ miks powyższych
Yo Leo
Tu Tigres
Ella sufra
itd. itd. Każdemu/ każdej jej gramatyka.
Wycie pod osiedlem grodzonym
Jakiś czas temu odbyła się w Warszawie kolejna edycja festiwalu “Passengers”, tym razem dotyczyła grodzenia (w tym: osiedli). Jeden z artystów zaproponował wycie pod bramami osiedli grodzonych. Próba generalna wycia odbyła się w Podkowie Leśnej (byłam, wyliśmy między innymi pod kościołem i komisariatem, z braku innych osiedli), a wycie zasadnicze – w Warszawie.
Ponieważ nie mogłam stawić się na tym ostatnim, napisałam wierszyk. Przytaczam w całości:
“Futro na skroń”
Kiedy przyjdą zawyć pod twój dom,
dom, w którym mieszkasz, grodzony,
kiedy runie na ciebie chór
dzikich wilków nienasycony
kiedy staną pod bramą o szóstej
i wieszcząc krwawą rozpustę
odmówią podania przepustek
wtedy cisza nocna, cieć i strażnicy
mogą grodzić Cię po próżnicy
będziesz siedział, niczym w kostnicy
myśląc “pieprzeni awanturnicy”
aż wolność wszystkich rozpali
Rozgrywki
Tak sobie ostatnio pomyślałam, że ludzie grają w rozmaite gry. Na przykład odgrywają w życiu wiele partii, które możnaby rozpisać strategiami wykorzystywanymi w szachach. Niektórzy toczą większość walk królem, hetmanem i gońcem. Inni – hetmanem, gońcem i jeszcze skubani dołączają strategicznie pionka i konia. Są tacy, co grają królem, gońcem i koniem, królem i 6 pionami… no nie wiem, jakieś te partie przypominają rafinerie. Ja to coraz częściej robię królem i koniem, i zastanawiam się, co to może znaczyć… są to chyba rozgrywki na wykończenie, taka partia żeby się udała musi trwać albo strasznie krótko, albo potwornie długo.
Rozpoczęłam też nowe zajęcia na gender studies. chyba wkrótce puszczę w okienku po prawej opis skryptu, nie cierpię copyrajtowania takich rzeczy, uniemożliwia to rozmowę o założeniach zajęć… niektórzy chcieliby je zaliczać organizując queer party, no i nie ukrywam, że jestem bardzo ciekawa, jak to fajnie zrobić…
Jak się masz?
Jak się dziś mam? ano, w rytm piosenki. Slowa Raoul Vaneigem, przekład mój:
Praca zabija, praca popłaca
Czas kupujemy w supermarketach
Czas opłacony nigdy nie wraca
W czasie straconym młodość umiera
Dostałam egzemplarz “Rewolucji 68″, skądinąd dobrze zredagowana książka i w przystępnej jak na galopujący neoliberalizm w czasach kryzysu cenie. Ale – tu niespodzianka. Nikt mnie nie uprzedził, że będę publikować tekst w publikacji, do której wstęp napisze Adam Michnik. I nikt nie mówił, że rzeczony redaktor stwierdzi tam, że “to była również moja rewolucja”.
Naczelny Gazety, która formatuje teksty swoich autorów w takim stopniu, że “wszelkie podobieństwo wykluczone”, gazety, która feministki ustawia w równym szeregu z weszpolakami, zakładając, że radykalizm=radykalizm, gazeta, w której pochwała rzeczywistości rynkowej poszła na tyle daleko, że do 2004 roku niemożliwe było tam znalezienie krytyki neoliberalizmu, nie wydaje się posiadać związku z Rewolucjami 1968 roku. Chyba, że mówimy o marcu, nie o maju.
Do tego jeszcze mała prywata. Szacowny redaktor w żaden sposób nie przeprosił za wieloletnią nagonkę, jaką dziennikarze jego gazety przeprowadzili wobec mojego ojca. Dobre cztery lata bezpodstawnych oskarżeń o kradzież 2 milionów złotych, pisania o nieuczciwości, wyzysku i prywacie nadal czekają na jakieś działanie naprawcze (tata ma nieroszczeniowe podejście do sprawiedliwości, co budzi szacunek po kilkukrotnych aresztowaniach, 10 latach poświęconych tzw. “Podziemiu” i masie innych działań, o których możnaby napisać książkę).
Więc tak: wstyd mi za to, że mój tekst występuje po takim wstępie. Wstyd mi za to, że przykrości mojego dzieciństwa i mojej rodziny, wszystkie te lata, kiedy żyliśmy na skraju nędzy tylko dlatego, że zachciało się niektórym z nas zmiany systemu, doprowadziły do sytuacji, w której jeden z ludzi najbardziej zasłużonych dla demontażu poprzedniej władzy walnie przyczynił się do zanegowania większości tych wartości, które kojarzą się z demokracją. Wstyd mi również za wstyd skądinąd świetnych redaktorek książki, które nawet nie pisnęły o tym, że taki wstęp będzie miał miejsce.

